Tej no­cy zro­zumiałem, dlacze­go mój oj­ciec pił, gdy umarła ma­ma. Wódka była tej no­cy jak tlen. Zno­wu można było oddychać.


tej-no­cy-zro­zumiałem-dlacze­go-mój-oj­ciec-pił-gdy-umarła-­-wódka była-tej no­cy-jak tlen-zno­wu można-było-oddychać
janusz leon wiśniewskitejno­cyzro­zumiałemdlacze­gomójoj­ciecpiłgdyumarłama­mawódka byłatej no­cyjak tlenzno­wu możnabyłooddychaćtej no­cyno­cy zro­zumiałemdlacze­go mójmój oj­ciecoj­ciec piłgdy umarłaumarła ma­mawódka była tej no­cytej no­cy jak tlenzno­wu można byłobyło oddychaćtej no­cy zro­zumiałemdlacze­go mój oj­ciecmój oj­ciec piłgdy umarła ma­mawódka była tej no­cy jak tlenzno­wu można było oddychaćdlacze­go mój oj­ciec pił

Kiedy ma­ma zmarła... mój oj­ciec ja­ko je­dyny nie płakał. Po­wie­dział, że była wielką podróżniczką i że wiel­kiej podróżniczki nie wol­no zatrzymywać.  - Jeśli chcesz poz­nać człowieka to spójrz na niego w nocy. - Dlacze­go ? - W no­cy ludzie płaczą, w no­cy się tną, w no­cy marzą i modlą się, w no­cy uciekają z do­mu. W no­cy się zabijają. Nie poz­nasz człowieka pat­rząc na niego w dzień, nie poz­nasz go gdy mówi, że jest Mały chłopak spóźnia się do szkoły. Nau­czy­ciel py­ta: „Dlacze­go się spóźniłeś?”. Ma­lec na to: „Mu­siałem zap­ro­wadzić jałówkę do bu­haja”. Nau­czy­ciel: „A nie mógł te­go zro­bić twój oj­ciec?”. „Pew­no, że mógł, ale nie tak dob­rze, jak byk”.Pew­ne­go ra­zu, kiedy Du­mas wrócił z proszo­nego obiadu, je­go syn zapytał: - No i jak tam, we­soło było? - Bar­dzo - od­po­wie­dział oj­ciec - ale gdy­by mnie tam nie było, to umarłbym z nudów.Pośród no­cy, cienia i ciszy, Gdy w ser­cu tęskno­ty me­lodia gra, Coś w głębi tej ciszy krzyczy, Coś głębo­ko w ser­cu drga. A gdy kreślę w marzeniach Kształt Twoich dłoni i ust całuję ślad, Czuję łka­nie pośród drżenia. To sa­mot­ne ser­ce cichut­ko łka. A gdy budzę się sa­ma nad ranem, I zno­wu cze­ka mnie ciężki dzień, To wiem, że niedługo znów poczuję kochające ramię, I znów usłyszę : KOCHAM CIĘ :* Cu­da no­woczes­nej nauki i roz­kosze tej przeklętej cy­wili­zac­ji. Strzeż nas, Boże od te­go wszystkiego.