Późny­mi no­cami gdy po­wiet­rze pachnie samotnością, Wiatr swym do­tykiem po­cie­sza dusze sprag­nione miłości, Dla nich zos­tała stworzo­na ale­ja, nad który­mi wie­rzby płaczą, Gdzie pogrążają się smut­no w cier­pieniu i w dal z nadzieją patrzą.


późny­mi-no­cami-gdy-po­wiet­rze-pachnie-samotnośą-wiatr-swym-do­tykiem-po­cie­sza-dusze-sprag­nione-miłoś-dla-nich-zos­ła-stworzo­na
angel des penseurspóźny­mino­camigdypo­wiet­rzepachniesamotnościąwiatrswymdo­tykiempo­cie­szaduszesprag­nionemiłościdlanichzos­tałastworzo­naale­janadktóry­miwie­rzbypłaczągdziepogrążają sięsmut­now cier­pieniui w dalz nadziejąpatrząpóźny­mi no­camino­cami gdygdy po­wiet­rzepo­wiet­rze pachniepachnie samotnościąwiatr swymswym do­tykiemdo­tykiem po­cie­szapo­cie­sza duszedusze sprag­nionesprag­nione miłościdla nichnich zos­tałazos­tała stworzo­nastworzo­na ale­janad który­miktóry­mi wie­rzbywie­rzby płaczągdzie pogrążają siępogrążają się smut­nosmut­no w cier­pieniuw cier­pieniu i w dali w dal z nadziejąz nadzieją patrząpóźny­mi no­cami gdyno­cami gdy po­wiet­rzegdy po­wiet­rze pachniepo­wiet­rze pachnie samotnościąwiatr swym do­tykiemswym do­tykiem po­cie­szado­tykiem po­cie­sza duszepo­cie­sza dusze sprag­nionedusze sprag­nione miłościdla nich zos­tałanich zos­tała stworzo­nazos­tała stworzo­na ale­janad który­mi wie­rzbyktóry­mi wie­rzby płaczągdzie pogrążają się smut­nopogrążają się smut­no w cier­pieniusmut­no w cier­pieniu i w dalw cier­pieniu i w dal z nadziejąi w dal z nadzieją patrzą

Smut­no mi, gdy wiem, co Twe ser­ce czu­je do mnie, a Ty nie pot­ra­fisz po­wie­dzieć wprost Ak­sa­mit do­tyku prze­suwa­ny po wgłębieniu tali, Os­trze paz­nokci po­zos­ta­wiające śla­dy na plecach, Kłęby na­miętności wy­dar­te z roz­chy­lonych warg, Szep­ty sprag­nione więcej czułości, Dusze łączące się w ak­cie miłości.stworzo­no mnie na po­dobieństwo ognia choć ze zlo­dowa­ciałymi dłońmi bliżej mi do mar­twych kamieni nieruchomych niż do roz­chy­lonych ust sprag­nione og­niem płaczą na za­wiłościach pościeli na des­ce twardej na na­gich ra­mionach których nie zdążyłaś okryć szepcą żebyś była trwała bez zni­kania na chwilę czy na zawsze za­nim po­piół przykryje two­je gład­kie włosy a us­ta tak jak były zostaną za­nim deszcz spadnie i nas ukoi pozwól mi pić z twoich dłoni i tyl­ko płomienia te­go nie strąć nie zgaś zawład­nij nim i mną Do­tykiem sprawiasz że cała drżę spoj­rze­niem roz­pa­lasz mnie błądź pal­ca­mi po mym ciele zwie­dzaj odkrywaj smakuj us­ta­mi gładź jed­wabne ramiona płyńmy na fa­li rozkoszy niech wiatr nam zaz­drości niech od­dech zapiera od­dajmy się sobie w sza­leństwie chwili dwie dusze splecione sobą wy­pełnione ... 20.06.2015 Malusia_035 Dzi­siaj po­wiet­rze pachnie jaśmi­nem i kawą, i tyl­ko nie wiem, który za­pach bar­dziej przy­pomi­na mi Ciebie...W grun­cie rzeczy tyl­ko ig­no­rant, człowiek ubo­gi w wiedzę może ro­bić to, co chce, i nie zadręczać się porówny­waniem swoich osiągnięć z tym, cze­go do­kona­no w przeszłości. Ten, który nic nie wie, jest wol­ny. Ten, który wie, jest przeżuty cier­piętniczą im­po­ten­cją, rozpływa się w poczu­ciu niemożności jak perła w kwasie.