nie jes­tem samotny płowe ziar­na pus­ty­ni zaw­sze krzyczą 


nie jes­tem-samotny-płowe-ziar­na-pus­ty­-zaw­sze-krzyczą 
waszcudnyswiatnie jes­temsamotnypłoweziar­napus­ty­nizaw­szekrzyczą nie jes­tem samotnysamotny płowepłowe ziar­naziar­na pus­ty­nipus­ty­ni zaw­szezaw­sze krzyczą nie jes­tem samotny płowesamotny płowe ziar­napłowe ziar­na pus­ty­niziar­na pus­ty­ni zaw­szepus­ty­ni zaw­sze krzyczą nie jes­tem samotny płowe ziar­nasamotny płowe ziar­na pus­ty­nipłowe ziar­na pus­ty­ni zaw­szeziar­na pus­ty­ni zaw­sze krzyczą nie jes­tem samotny płowe ziar­na pus­ty­nisamotny płowe ziar­na pus­ty­ni zaw­szepłowe ziar­na pus­ty­ni zaw­sze krzyczą 

Dob­ro raz zło spotkało, Gdy zło na pus­ty­ni stało. Więc tak też powiada: Jes­tem żołnie­rzem i nie kierują mną oso­bis­te am­bicje. Zaw­sze ni­mi gardziłem.Zaw­sze dałabym so­bie rękę uciąć, że nie wyt­rzy­masz be­ze mnie dłużej niż 24 godzi­ny. Do tej ręki dołożyłabym na­wet drugą i obie no­gi. Od nie­dzieli minęło 96 godzin. Gdy­by mo­ja pew­ność zmieniła się w rzeczy­wis­tość byłabym ka­leką. Życzę Ci miłego nietęsknienia za mną. Nie tęsknij za nas dwo­je, bo ja jes­tem jak drze­wo rosnące na pus­ty­ni obojętności. Zgad­nij, kto przy­wiózł tu ten cały piach...Malachitowe od­bi­cie taf­li wody. Niebo się pat­rzy... Ni­by osobno, a jed­nak zaw­sze razem. Men­talny do­tyk. De­likat­ny szept, za­myśle­ni w sobie. Niematerialność. Dnia kolorytem, uczu­ciami zmieszani. Bar­wy tęskno­ty. Niemym obiegiem prze­kazy­wane wieści. Snu ko­relac­ja. Długie czekanie, grzmo­tem błogosławieni. Deszczo­wa jedność. ...bo na­wet na pus­tynnej oazie, kiedyś mu­si spaść krop­la z nieba.Uśmie­cham się wte­dy i mam przez chwilę wrażenie, że nie jes­tem sam. Ale jes­tem i w głębi duszy wiem, że zaw­sze będę.To niep­rawda, że zaw­sze trze­ba dać szansę. Mor­derca będzie zaw­sze mor­dercą. Nie wierzę w to, że re­cydy­wistę można wyedu­kować. Człowiek, który raz za­bije, za­bija zaw­sze. To jest tak jak z al­ko­holiz­mem. Można wyjść z nałogu, nie pić, ale całe życie jes­teś niepijącym al­ko­holi­kiem. Nie ćpasz, ale jes­teś ćpu­nem. Tak sa­mo z pros­ty­tucją: puściłaś się raz za pieniądze, po­tem już się nie puszczasz, ale jes­teś dziwką...