Chciałabym się zwinąć jak kot, w su­pełek, i zasnąć. I żeby przyśniła mi się ja i po­wie­działa mi kim jestem. A mi śni się tyl­ko że nie wiem co powiedzieć.


chciałabym ę-zwinąć-jak kot-w su­pełek-i zasnąć-i żeby-przyśła-mi ę-ja i po­wie­działa-mi kim-jestem-a-mi ś ę-tyl­ko
gold fishychciałabym sięzwinąćjak kotw su­pełeki zasnąći żebyprzyśniłami sięja i po­wie­działami kimjestemmi śni siętyl­koże nie wiemco powiedziećchciałabym się zwinąćzwinąć jak koti żeby przyśniłaprzyśniła mi sięmi się ja i po­wie­działaja i po­wie­działa mi kimmi kim jestemmi śni się tyl­kotyl­ko że nie wiemże nie wiem co powiedziećchciałabym się zwinąć jak koti żeby przyśniła mi sięprzyśniła mi się ja i po­wie­działami się ja i po­wie­działa mi kimja i po­wie­działa mi kim jestema mi śni się tyl­komi śni się tyl­ko że nie wiemtyl­ko że nie wiem co powiedzieć

Kiedy mogę zasnąć przy To­bie, od­da­jesz mi cząstkę siebie Da­jesz mi ciepło i spra­wiasz, że czuję się bezpiecznie Wiem, że tej no­cy cze­kają mnie tyl­ko piękne sny A kiedy się budzę, widzę Anioła Da­jesz mi swój uśmiech i blask Do­dajesz sił na walkę z codziennością...Jak nar­ko­tyk cię połykam, pragnę, wołam, szu­kam dna uza­leżniona, go­towa zabić tu­nela­mi czołgam się, poniżam i nie liczę się z wiecznością, po omac­ku błądzę w śnie cier­pienie do­tyka mnie, roz­koszując się wstrząsa­mi i wrzas­ka­mi mymi. Wiem, że uciekasz i wiem gdzie uk­ry­wasz się; Wiem że ciągłą śmier­cią mą na­sycasz się Nie mar­twię się o siebie. Opa­dam na twardą, zimną podłogę Ko­lana pieką otarte Od wielu godzin w głowie pustka Wiele myśli skłębionych Mar­twię się o ciebie. Każde­go dnia zajęty Chcąc za­pom­nieć, zapominasz Nie wiesz, cze­go chcesz Ale dużo bierzesz. Chciałabym zasnąć wcześnie Nie myśląc o tym jak będzie - W śnie zgu­bić się w lesie I nie wie­dzieć, co życie przyniesie. Zmar­twiona tyl­ko o samą siebie To marzenie. Nie wiem, po co ty mi tu­taj -  Idź i nie wracaj.Chciałabym coś napisać, po­kazać co we mnie siedzi. Tyl­ko ja­koś tak trudno, czy nie zaczną gadać sąsiedzi? Bo ja nig­dy nie mówię, co mi tam w duszy gra. Zaw­sze myślałam, że dzięki te­mu uchro­nię się od zła. Te­raz już sa­ma nie wiem czy się cza­sem nie pomyliłam. Cho­ciaż pra­wie samą siebie, o tym ja­ka jestem zmyliłam. Chciałabym chy­ba to od­kręcić jakoś. Bo ta­kie sa­mot­ne życie, ma jed­nak słabą jakość.Tak.Może i jes­tem zła,kłam­li­wa czy wro­ga ale te­go mnie nau­czy­liście.Jeśli po­wiem że coś mi się po­doba a wam nie to uważacie że jest to złe!Dla mnie na­wet jak po­wiem że już nie a na­dal mi się po­doba jest co­raz lep­sze i lep­sze a ja ra­zem z tym co­raz gor­sza i gorsza.I nie urodziłem się wiel­kim, potężnym dębem, gonną ol­chą. I nie urodziłem się niczym in­nym, tyl­ko tym, czym jes­tem. I nie urodziłem się z po­zora­mi. Tyl­ko z ner­wa­mi., Z ner­wa­mi tuż pod cieniutką skórką.