Spoj­rzałam jej w oczy a ona zgwałciła mnie swoim spojrzeniem. W jed­nej chwili owładnęło mną sek­sual­ne podniecenie. Nig­dy nie ubolewałam nad tym, że jes­tem lesbą. Wi­dać było po niej, że ona też nie, na pewno.


spoj­rzałam-jej-w oczy-a-ona-zgwałła-mnie-swoim-spojrzeniem-w-jed­nej-chwili-owładnęło-mną-sek­sual­ne-podniecenie-nig­dy
angelique crueltyspoj­rzałamjejw oczyonazgwałciłamnieswoimspojrzeniemjed­nejchwiliowładnęłomnąsek­sual­nepodniecenienig­dynie ubolewałamnadtymże jes­temlesbąwi­daćbyłopo niejżeteżniena pewnospoj­rzałam jejjej w oczyona zgwałciłazgwałciła mniemnie swoimswoim spojrzeniemw jed­nejjed­nej chwilichwili owładnęłoowładnęło mnąmną sek­sual­nesek­sual­ne podniecenienig­dy nie ubolewałamnie ubolewałam nadnad tymże jes­tem lesbąwi­dać byłobyło po niejże onaona teżteż niespoj­rzałam jej w oczyw oczy a onaa ona zgwałciłaona zgwałciła mniezgwałciła mnie swoimmnie swoim spojrzeniemw jed­nej chwilijed­nej chwili owładnęłochwili owładnęło mnąowładnęło mną sek­sual­nemną sek­sual­ne podniecenienig­dy nie ubolewałam nadnie ubolewałam nad tymwi­dać było po niejże ona teżona też nie

Nig­dy nie po­win­niśmy się wstydzić przeszłości. To ona nas kształtu­je.. to dzięki niej jes­teśmy ja­cy jesteśmy... To ona jest tym co było, jest i będzie...Spo­tyka dziew­czę na drodze chłopaka Daj mi pierścionek to dam Ci buziaka Dał jej pierścionek, ona mu siebie Ten pier­wszy raz było jak w niebie A po­tem obo­je się w życie rzucili Pierścionek i bu­ziak precz odrzucili Ona nie ona, on też nie on Do nieba im dro­ga już tyl­ko przez zgon Głupo­ta ma też pra­wo do swo­body sek­sual­nej - nie piep­rzcie jej ciągle bez py­tania o zgodę! Osu­wam się Po ko­ralo­wej ścianie nagości Mej duszy Którą ob­rałeś z naelek­try­zowa­nej powłoki skórnej Po ob­la­nej potem Top­niejącej ze zniecierpliwienia Ba­rie­rze Między mną a Tobą Ona pęka A z niej niczym kon­fetti Wy­sypały się ko­loro­we pragnienia Wcześniej trzy­mane na wodzy Przez nasze umysły Wciśnięte w cias­ne ra­my kla­sycznych ograniczeń Wciąż sunę Poz­ba­wiona pancerza W dół w dół W dół gra­nicy wy­maga­nej moralności Wy­dobyłeś mnie z jej kokonu By sy­cić oczy wi­dokiem mnie tak doszczętnie ogołoconej? „Nie oczy, lecz serce.” Jes­tem pełen wad Główną jest pycha Tak jes­tem pyszny Ale niez­byt smaczny Za to treści­wy Cza­sami cier­pki Mam też i za­lety Jes­tem wyjątko­wo mądry Jes­tem też po­ryw­czym war­chołem Pełnym niena­wiści i po­gar­dy Tak sil­nej że mam pew­ność Że dos­ko­nale władam szablą Choć nig­dy nie dzieliłem ludzi Jed­nak prze­de wszys­tkim Jes­tem wy­rozu­miały I pobłażli­wy Oraz - co zro­zumiałe Jes­tem gentelmanem We­roni­ka Kawlewska Było ciemno, ot­worzyłam oczy zdjęłam z siebie nakrycie, zro­biłam kil­ka kroków, ot­worzyłam drzwi i wyszłam na świat.. Byłam wsłucha­na w śpiew ptaków, zwierząt, natury. Położyłam się na zielo­nej trawie, założyłam okulary. spoj­rzałam w gwiazdy i po­myślałam sobie: te­raz jest ideal­nie, nig­dy nie było lepiej. Jed­nak uro­niona, spływająca po moim po­liczku łza uświado­miła mi, że gdy­byś tu był,tak! gdy­byś tu był, wte­dy byłoby idealnie..